W numerze 6-7/2015

ZAMÓW
NAUKA

Otwarta wiedza dla otwartych głów

Z prof. dr hab. Włodzisławem Duchem, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego rozmawia Marek Bielski.


ZŁOTY INŻYNIER 2014

Inżynierska Gala


Fotorelacja z Gali


Zbigniew Paweł Kruszewski


Krzysztof Jan Kurzydłowski


Listy gratulacyjne


INFRASTRUKTURA

Czas gminnych urbanistów

Z architektem – urbanistą Grzegorzem A. Buczkiem, wiceprezesem Towarzystwa Urbanistów Polskich rozmawia Zygmunt Jazukiewicz.


Lepiej dbajmy o zabytki

Co jakiś czas czytamy o zacieraniu „śladów”, czyli rozbiórce starych pofabrycznych obiektów, dowodzącej bezkarnego łamania prawa przez ich nowych właścicieli. Dlaczego w Warszawie i w Polsce tak łatwo zburzyć nawet ponad 100-letni budynek? Czy to zaniechanie służb konserwatorskich, niskie kary dla burzycieli, brak przepisów chroniących dany obiekt, zwłaszcza należący do tzw. dóbr kultury współczesnej?

Jerzy Bojanowicz


Nowe życie Norblina

Z Kingą Nowakowską, dyrektorem projektu rewitalizacji dawnej Fabryki Norblina, rozmawia Zygmunt Jazukiewicz.


Liniowiec marzeń

Kabina pilotów samolotu pasażerskiego zawsze sprawia wrażenie swoistego sanktuarium. Wchodząc do kokpitu nowoczesnego Boeinga 787, rozświetlonego blaskiem kilku ogromnych wyświetlaczy, podczas nocnego lotu nad oceanem myślę, że wrażenie to należy podnieść przynajmniej do kwadratu. Zaprosił mnie tutaj kapitan Jerzy Makula, szef załóg latających na Dreamlinerach, od roku stanowiących trzon floty LOT. Pod znakiem żurawia lata ich już sześć, niebawem przybędą kolejne dwa.

Andrzej Szymysł


RELAKS

Od strusiego po przepiórcze

Nieprzypadkowo polską tradycją jest obecność na świątecznym, wielkanocnym stole gotowanych jaj i oczywiście ich spożywanie. Jaja są symbolami nowego życia, a Wielkanoc to święto zmartwychwstania pańskiego, a ponieważ jest to okres wiosenny, więc też budzenia się nowego życia.

Henryk Piekut


Jajko idealne

Zdawać by się mogło, że będzie to przepis najprostszy z najprostszych, ale w mojej kuchni to Himalaje sztuki kulinarnej (no właśnie, czy komuś udało się ugotować jajko na miękko na Mount Everest?!).

Irena Fober


ZDROWIE

Wielkanoc diabetyka

Światowa Organizacja Zdrowia alarmuje: cukrzyca wymknęła się spod kontroli. ONZ uznaje cukrzycę za pierwszą niezakaźną epidemię ludzkości. Zanim skończysz czytać ten artykuł, na świecie sześćdziesiąt osób dowie się, że są diabetykami. Trzydziestu chorych umrze z powodu jej powikłań. Ponad milion Polaków nadal nie będzie wiedziało, że choruje.

Irena Fober


STAŁE POZYCJE

Co pan na to, inżynierze? Miliardy dla nauki i biznesu


Recenzja PT. Vademecum gazownika


Rzeczy ciekawe z dawnych roczników Przeglądu Technicznego (24). O profesorach naszej pierwszej Politechniki


Zamiast felietonu. 25 lat Krajowej Izby Gospodarczej


Filozofia pojęć technicznych (73). Agrotechnologia


Wino dla inżyniera (145). Słodycz po włosku


Parlament 500 milionów. Przejrzystość karty. Trudny transport na wschód


Kandydaci do tytułu "Złoty Inżynier 2015". Witold Osak.


Wątpię, więc jestem. Kto ma klucze?


Pożar! To nawet dobrze!

Data 14 lutego 2015 r. powinna zostać uznana za historyczną; tego dnia zaszło zdarzenie niespotykane w dziejach inżynierii: w stolicy dużego europejskiego kraju spłonął most stalowy i to spłonął po raz drugi. Istnieje obawa, że przypadek ten, niestety, zostanie włączony w zasób tematów słynnych „polish jokes".

Wystarczy przyjrzeć się faktom: decydenci legendarnej „drugiej Polski" wykombinowali, że zbudowany na początku lat 70. XX w. Most Łazienkowski zostanie jednocześnie nośnikiem rozmaitych instalacji i przewodów telekomunikacyjnych. By je naprawiać i konserwować, pod pokładem mostu zawieszono pomost dla obsługi, wyłożony z braku laku... deskami. Pomost ten zapalił się (na lewym brzegu) już we wrześniu 1975 r. Ściągnięci natychmiast fachowcy mostownictwa, którzy go budowali, zaordynowali przerwanie pomostu, by nie dopuścić do przesuwania się pożaru i – widząc odkształcenia płyty ortotropowej pod jezdnią – bez wahania, by gasić skutecznie płomienie, zalecili jej zniszczenie poprzez wybicie otworów od góry. Akcja trwała 6 godzin. Spłonęło więc tylko kilkadziesiąt metrów pomostu. Szczegółowe oględziny pozwoliły sporządzić rozsądny harmonogram naprawy: zostawiono dźwigary, wzmacniając środniki dodatkowymi stężeniami, wymieniono odcinek jezdni z 14 płytami ortotropowymi, nie przerywając w tym czasie ruchu. Po dwóch miesiącach trasa uzyskała pełną przelotowość.

Niedługo potem ruszyła w kraju produkcja sławetnych krat pomostowych  Wema – ocynkowanych zgrzewek z pasków blachy i prętów. Wyłożono nimi tysiące hektarów pomostów przemysłowych. Do dziś są stosowane w ogromnych ilościach i konkurują z niezliczonymi typami niepalnych płyt perforowanych z rozmaitych materiałów. Pomosty składane tego rodzaju wyparły nawet z budów nieśmiertelne rusztowania drewniane. Tylko na Moście Łazienkowskim nic się przez 40 lat nie zmieniło! Przez prawie pół wieku władze stolicy nie uznały za stosowne wymienić wreszcie ten żenujący pomost.

Musiał więc nastąpić kolejny akt groteski: tym razem na prawym brzegu zapłonął stos desek, od którego zajął się most. Cała Polska mogła śledzić nieudolność akcji gaśniczej: zamiast przerwać pomost i ciąg powietrza w tej szczelnej tubie, usiłowano gasić grube deski od dołu, kiedy spokojnie płonęły od góry. Zalanie pomostu od strony jezdni spowodowałoby natychmiastowe ugaszenie ognia. Ale to było niestety, za trudne. W efekcie nawet dźwigary straciły formę i całość konstrukcji musi być wymieniona. Tę żenadę właśnie przekuwa się w sukces, twierdząc, że to nawet dobrze, bo będzie można zaprojektować nowoczesną konstrukcję o dodatkowych funkcjach, jak ścieżki rowerowe itp. Przypomina się kwestia z Barei: „–Dlaczego ci statyści mają obwiązane gęby? – Bo grają dzieci z czworaków, a nie chcą zgolić bród. – To nawet dobrze; za sanacji dzieci nie mogły się leczyć i bolały je zęby." Za kilkanaście lat i tak trzeba by podjąć generalny remont tego mostu, a tak – wszyscy się cieszą: władze miasta, bo będą mogły się pochwalić (za jakieś dwa lata) piękną, nową inwestycją, projektanci – bo zademonstrują, co potrafią, wykonawcy – bo zarobią parędziesiąt milionów. Tylko mieszkańcy, malkontenci, jacyś tacy niezbyt szczęśliwi w tych swoich autkach. Ale nic to; zaraz wszak przesiądą się do II linii metra i zamiast produkować spaliny, zasilą kasę miejską. Tyle korzyści, że aż by się chciało, by nowy most był cały z drewna. Najlepiej - żywicznego.

Zygmunt Jazukiewicz


Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl