W numerze 4/2015

ZAMÓW
Z ŻYCIA FSNT

Krytycznie o realizacji PPEJ

Stanowisko prezentowane przez Naczelną Organizację Techniczną w sprawie powstania w Polsce energetyki jądrowej jest jednoznaczne od lat. Można je sprowadzić do konstatacji, iż w mixie krajowej energetyki powinno się znaleźć poczesne miejsce dla energetyki jądrowej.

Marek Bielski


Bezpieczna energia

Elektrownie jądrowe są najbezpieczniejszym sposobem wytwarzania energii, zarówno z punktu widzenia procesu nowotworowego, jak i gdy porównamy je z zanieczyszczeniem emitowanym podczas spalania ropy, gazu czy zwłaszcza węgla.

Prof. dr hab. med. Witold Zatoński, kierownik Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii-Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.


Wieści z sieci

W społeczeństwie informacyjnym o przewadze konkurencyjnej decyduje informacja, która staje się kluczowym składnikiem procesów realizowanych we wszystkich obszarach cywilizacji. Z informatyzacją i cyfryzacją ściśle powiązane jest cyberbezpieczeństwo. Te trzy obszary były tematem dwóch sesji panelowych II Kongresu Elektryki Polskiej.

Jerzy Bojanowicz


INNOWACJE

Przemysł pod cyberostrzałem

Co trzecia firma nie ma pojęcia, ile czasu zajmie jej zareagowanie na cyberatak. Ponad połowa przyznała, że będzie miała problem nawet z wczesnym wykryciem i identyfikacją zagrożenia.

oprac. if


Zapomnimy PIN-y

Polacy bardziej boją się dzisiaj przejęcia hasła do konta bankowego i kradzieży kart płatniczych niż włamania do mieszkania.

if


Fast Track to Innovation

Nowy instrument w Horyzoncie 2020 na rzecz komercjalizacji innowacji! Fast Track to Innovation (FTI) to akcja pilotażowa zaplanowana na lata 2015 2016. Budżet inicjatywy na poszczególne lata wynosi po 100 mln euro. Co roku Komisja Europejska zamierza wesprzeć od 50 do70 projektów, a zakładany na dzisiaj stopień sukcesu to 5-10%.


Lotnictwo w skali mikro

Większość mężczyzn (a także wiele kobiet) w wieku młodzieńczym przechodziło zafascynowanie lotnictwem. Niektórym zostało na długie lata, chociaż zdobyty później zawód i działalność zawodowa z lotnictwem niewiele miały wspólnego. Teraz mają nowe możliwości spełnienia marzeń.

Andrzej Szymysł


ZDROWIE

Protonowe tsunami


STAŁE POZYCJE

Co pan na to, inżynierze? Doskonali w nauce


Rzeczy ciekawe z dawnych roczników Przeglądu Technicznego (22). Takie były początki Politechniki Warszawskiej c.d.


Felieton. Społeczna odpowiedzialnośc biznesu


Filozofia pojęć technicznych (71). Nagranie


Giełda wynalazków i projektów. Telemedycyna z WAT


Wino dla inżyniera (143). Dla każdego coś miłego


Parlament 500 milionów. Kto się boi TTIP? Rzecznik dla obywateli


Kandydaci do tytułu "Złoty Inżynier 2015": Marek Grześkiewicz, Jacek Kurzyna


Wątpię, więc jestem. kanon


Kto kogo okrada?

Wydawało się, że czasy, gdy „słuszny” związek zawodowy wywoził na taczkach niesłusznego, ale kompetentnego dyrektora minęły bezpowrotnie. Prawdopodobnie nie byłoby tak wielu upadłości bardzo dobrych państwowych firm i dramatów ich załóg, gdyby rady pracownicze, umocnione decyzjami czasów stanu wojennego, tak radośnie nie odwołały na początku lat 90. ubiegłego wieku tzw. nomenklaturowych dyrekcji i nie zastępowały ich swoimi – zazwyczaj niekompetentnymi – zarządami.

Przez myśl mi nie przeszło, że w spółce, której akcje są w obrocie giełdowym, o składzie jej zarządu będzie chciał decydować związek zawodowy, a w zasadzie ich liczna grupa, bo wszystkie związki funkcjonujące w Jastrzębskiej Spółce Węglowej trudno zliczyć. Dlatego kupiłem z tzw. oferty publicznej akcje tej dobrze rokującej – zdaniem ekspertów – spółki. Od początku notowań na GPW ich ceny były jednak poniżej tego, ile za nie zapłaciłem. Czekałem na odwrócenie koniunktury, a tymczasem związki zawodowe JSW wielokrotnie groziły strajkiem. Przy każdej takiej zapowiedzi traciłem po kilka tysięcy złotych. Życie zmusiło mnie do zbycia tych nieszczęsnych akcji na kilka miesięcy przed trwającym obecnie strajkiem, więc straciłem mniej niż ci mniej nerwowi, obecni ich posiadacze. Ale skalę moich strat można porównać tylko z aferą Amber Gold. Tyle, że „ojciec i matka” tamtej afery przebywają w areszcie i będą sądzeni, a twórcy afery JSW, czyli związkowcy, chcą sądzić innych, a głównie prezesa spółki, który śmiał zwolnić z pracy kilku z nich za stworzenie zagrożenia pod ziemią.

Wiem, jak ciężka i niebezpieczna jest praca górników na dole, bo w młodości byłem w prawdziwej kopalni (nazywała się „Katowice”), ale gdy słyszę walkę o deputaty węglowe, posiłki regeneracyjne dla tych, co w biurach, czy różne barbórki i czternastki od przynoszącej straty firmy, to – delikatnie mówiąc – buntuję się. Deputaty to kapitalistyczny wymysł czasów wielkiego kryzysu, gdy zastępowano należne pieniądze wypłatą w naturze (tak było także w folwarkach, a potem przeszło na PGR-y). Ten deputatowy anachronizm zniknął w innych branżach i nikt nie protestował. O premiach w deficytowych firmach żaden pracownik nawet nie pomarzy, ale się cieszy, że jednak jeszcze ma pracę.

Usłyszałem, że górnicze strajki popierają podobno blokujący drogi rolnicy. I tu się nie dziwię. Ich lider, zaprawiony w blokadach były działacz Samoobrony, prowadzi firmę importującą węgiel z Rosji. Im mniej wydobędą go polscy górnicy, tym więcej zarobi on na imporcie. Natomiast gdy widzę ten drogi sprzęt (np. 350-konne traktory) na drogach, to znowu się buntuję. Przecież został on zakupiony dzięki ogromnym dotacjom unijnym, a także (czego się nie dopowiada) z dopłat budżetowych, a więc wszystkich nas podatników. Ja wiem, że wszystko, co rolnicy w minionym roku sprzedawali mocno potaniało i że pogłowie dzików – przez ten afrykański pomór niby u nas obecny – wzrosło. Ale blokowanie dotowanym sprzętem dróg przed domem ministra rolnictwa, który o te dotacje naprawdę mocno zabiegał w Brukseli, to już tylko brudna polityka. Znalazłoby się kilku polityków, którzy swoimi międzynarodowymi ruchami obniżyli dochody polskich sadowników, ale nie ma w tym gronie ministra rolnictwa. Nie namawiam do blokad gabinetów w Sejmie czy na Szucha. Przewiduję jednak, że za tydzień lub dwa zjawią się w stolicy „uzbrojone” w łomy, kilofy i petardy grupy związkowców, kosztujących społeczeństwo  wiele milionów i będą krzyczeć na nas podatników: „złodzieje”. Nie damy rady ich przekrzyczeć. A szkoda.   

Henryk Piekut


Komentuje Waldemar Rukść

Numery archiwalne WSZYSTKIE