Inżynier mechanik precyzyjny po Politechnice Warszawskiej, od 25 lat związany z Bieszczadami. Człowiek wielu zawodów. Był hodowcą bydła, owiec i kóz, nauczycielem języka angielskiego, rzeczoznawcą majątkowym i ekspertem od funduszy unijnych. Obecnie jest samorządowcem. W 2010 r. wygrał wybory i pełni funkcję wójta w najmniej zaludnionej polskiej gminie Lutowiska, która graniczy ze Słowacją i Ukrainą, ma na swoim terenie jeden park narodowy oraz dwa parki krajobrazowe.

Mgr inż. Krzysztof Mróz zjawił się w Bieszczadach w 1987 r., zaraz po ukończeniu studiów na Politechnice Warszawskiej, i zajął się hodowlą bydła na zakupionych w Dwerniku 25 ha gruntów. Musiał mieć wykształcenie rolnicze, uzyskał więc dyplom technika sadownictwa. Bydło to było intratne zajęcie – niestety – tylko przez kilka lat. Zaraz po ustrojowych przemianach, na początku lat 90., gdy zmieniły się relacje ekonomiczne w rolnictwie, pozbył się krów i po nieudanych eksperymentach z chowem owiec i kóz poszukał innych zajęć. Była to zrywka drewna, wypalanie węgla drzewnego, a nawet hodowla rasowych psów.

Dobra znajomość języka angielskiego pozwoliła mu znaleźć stałą pracę w bieszczadzkim szkolnictwie (m.in. w liceum w Ustrzykach Dolnych). Po ukończeniu studiów podyplomowych dotyczących funduszy europejskich (WSIiZ Rzeszów) oraz z zakresu szacowania nieruchomości (na AGH w Krakowie) uzyskał uprawnienia rzeczoznawcy majątkowego i zajmował się doradztwem dla poszukujących środków z funduszy unijnych. Zwłaszcza to ostatnie doświadczenie pomaga mu w dobrym wypełnianiu funkcji wójta w gminie, która tych funduszy bardzo potrzebuje. Dzięki wiedzy wójta i doświadczonym pracownikom gmina Lutowiska wygrywa wszystkie konkursy, w których bierze udział.

Unijne dotacje wymagają jednak wsparcia środkami własnymi, a te w tym roku przez ograniczenie wpływów związanych z wyłączeniem gruntów na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego (uczynił to minister środowiska) będą mniejsze o ok. 2 mln zł.

hp