Efekt, który opisał Giovanni Venturi już w XVIII w. polega na tym, że ciecz płynąca zamkniętym przewodem przyspiesza lub zwalnia w zależności od tego, jak zmienia się przekrój przewodu. W zwężeniach prędkość jest większa, ale za to ciśnienie statyczne mniejsze, co oczywiście jest skutkiem prawa zachowania energii wyrażonego w tym przypadku równaniem Bernoulliego. To każdy mniej więcej pamięta ze szkoły. Im bardziej radykalna zwężka, tym spadek ciśnienia większy.

Przemyślni ludzie nauczyli się ten spadek wykorzystywać do różnych celów, np. do pomiaru prędkości i objętości przepływającej wody lub powietrza. Na tej zasadzie działają m.in. rurki Pitota do mierzenia prędkości samolotu, która jest zbliżona do prędkości powietrza przepływającego przez rurkę. Efekt Venturiego jest wykorzystywany przy budowie gaźników oraz w nurkowych i medycznych aparatach oddechowych do wspomagania zasysania powietrza lub tlenu. Dzięki temu, że zastosowaliśmy przeszkodę – zwężenie lub kryzę – uzyskaliśmy różnicę ciśnień, która może wykonać pewną pracę.

Chcąc być jednak w zgodzie z rzeczywistością, należy równanie Bernoulliego opisujące warunki „idealne” uzupełnić o składnik strat energii na zwężeniu. Poucza nas to, że w naturze, podobnie jak w ekonomii, niczego nie można zyskać za darmo. Gdybyśmy chcieli umieścić w przewodzie bardzo dużo takich zwężek, doszlibyśmy do zwężenia całej rury ze stałym ciśnieniem i prędkością, a więc w efekcie objętość przepływu uległaby zmniejszeniu.

Praca, którą wykonuje ta różnica ciśnień, nie zawsze jest korzystna; skrajne podciśnienie powoduje wrzenie cieczy nawet w niskiej temperaturze, a to z kolei – korozję kawitacyjną. Woda płynąca w naturalnych korytach i trafiająca na zwężenia i inne opory ruchu powoduje erozję. Zatrzymana sztucznie na zaporze przetwarza energię potencjalną ciśnienia na kinetyczną napędzającą turbinę, która z kolei jest poddawana korozji kawitacyjnej wskutek spadku ciśnienia. Powietrze przepływające przez piszczałki organów i tuby wszelkich dętych instrumentów trafiając na przeszkodę, szczelinę, przyspiesza, wpada w ruch burzliwy, powoduje drgania, wydaje dźwięk, jednocześnie zużywając części instrumentu. W taki sposób oddziaływania pożyteczne przeplatają się ze szkodliwymi.

Rygory i regulacje, jakim w życiu gospodarczym i społecznym poddajemy rozmaite procesy, również muszą mieć te dwojakie skutki, np. „zwężka” nadmiernych podatków nałożona na życie gospodarcze daje wpływy do budżetu, ale jednocześnie powoduje „kawitację” społeczną w postaci „szarej” czy wręcz „czarnej” strefy. To zjawisko naturalne. Rozwój i złożoność świata jest również skutkiem ograniczeń, jakim są poddawane naturalne procesy. Warunki środowiskowe modulują przebieg zjawisk życiowych, tworzą szczeliny, „wąskie gardła” napędzające ewolucję. Ale warunki te nie mogą być zbyt surowe, gdyż ewolucję zduszą.

W ten sposób dochodzimy do prostego wniosku, że dźwignią rozwoju, a więc wzbogacania się i potęgowania złożoności świata nie jest wolność absolutna, lecz umiarkowane ograniczenia. Ale jak rozpoznać, które ograniczenia są umiarkowane, a które nadmierne? W technice da się to wyliczyć lub zbadać dość ściśle. W społeczeństwie, gdzie działają siły rynkowe i polityczne, trudne do precyzyjnego zmierzenia, mamy zwykle ciągle do czynienia z wieloma niewiadomymi. Nie działa jeden rodzaj „zwężki”, lecz rozmaite szykany: oprócz fizycznych - moralne, obyczajowe, prawne, polityczne, które w dodatku ulegają ciągłym zmianom. Dlatego nikomu jeszcze nie udała się w pełni prognoza cywilizacyjna, a projektanci wszelkich utopii społecznych ponieśli bez wyjątku klęskę.

Zygmunt Jazukiewicz