W numerze 14-15/2016

ZAMÓW
GOSPODARKA

Drogi wodne - priorytet całego rządu

Z Jerzym Materną, sekretarzem stanu w Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, rozmawia Jerzy Bojanowicz.


Plan dla żeglugi

Żegluga polska, zarówno morska jak śródlądowa zamarła. I trwa w tym stanie już od 40 lat. Na szczęście przeżyli żeglarze, marynarze, portowcy. Znaleźli sobie zagranicznych armatorów i pracodawców w portach i stoczniach Europy. Niech wracają. Będą wykonawcami nowego, wielkiego planu dla żeglugi. Takiego planu nie było w Polsce od czasu budowy portu w Gdyni.

Anna Bielska Marek Bielski


Nadchodzą „Wody Polskie”

Z Mariuszem Gajdą, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Środowiska, rozmawia Jerzy Bojanowicz.


W tym roku Targi w Hannowerze miały intrygująca oprawę artystyczną. Był nią występ... robotów przemysłowych dla których opracowano układy taneczne, a zawodowi tancerze musieli wznieść się na wyżyny sprawności fizycznej, aby nie zaprezentować się gorzej od maszyn. Te wielofunkcyjne roboty są już standardem w wielu zakładach produkcyjnych. Jak przekonywali sugestywnym hasłem organizatorzy: fabryki jutra budujemy już dziś.

Marek Bielski


INŻYNIER

Inżynierowie II RP

Inżynierowie polscy, których największe osiągnięcia przypadły na lata 1928-1939.


Wielcy inżynierowie wodni


Z ŻYCIA FSNT

Patrycja Stukator, uczennica II klasy technikum, została laureatką XLII Olimpiady Wiedzy Technicznej, organizowanej od 42 lat przez Naczelną Organizację Techniczną.

Jerzy Bojanowicz


Za nami kolejna, IX już edycja „Młodego Innowatora” ( nagrody Jury ogólnopolskiego wręczono13 czerwca 2016 r. w Warszawskim Domu Technika NOT). Konkursów młodzieżowych wiele, ale ten należy (śmiem twierdzić) do najbardziej sympatycznych. Nie trzeba być kujonem, by wygrać. Wystarczy patrzeć, myśleć i działać.

jaz.


Na Kongresie o wodzie

Temat zmian klimatu na naszej planecie przewijał się na niedawno zakończonych XXV Kongresie Techników Polskich oraz III Światowym Zjeździe Techników Polskich we Wrocławiu.

Henryk Piekut


RELAKS

Kto jak kto, ale my, Polacy, coś o tej Etiopii wiemy. No bo jeśli nawet nie pamiętamy z dzieciństwa, co właściwie pan Bieganek robił w Abisynii, to już na pewno „Cesarz” dla Polaka jest dumą i kanonem literackiego reportażu. No i w zeszłym roku, te zdjęcia z Lechem Wałesą, który otwierał linię montażową traktorów Ursusa niedaleko Addis Abeby!

Ale codzienność Etiopczyków to zmagania z surową przyrodą i walka o wodę.

Irena Fober


ZDROWIE

Nie wszystkie piramidy mogą przetrwać tysiąclecia. Postęp w naukach medycznych, najnowsze wyniki badań naukowych, rekomendacje uznanych światowych ośrodków potrafią zburzyć wiele mitów, zwłaszcza dotyczących tego, co powinniśmy jeść. Nowa Piramida Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej znacznie różni się od swojej poprzedniczki sprzed zaledwie siedmiu lat.

Irena Fober


Przed dużą imprezą sportową lekarze zazwyczaj zajmują się zdrowiem sportowców: wydolnością organizmów zawodników i ich zabawą w kotka i myszkę ze Światową Agencją Dopingową. Tym razem jednak ze szczególną troską spogląda się również na kibiców.

if


STAŁE POZYCJE

Wydarzenia


Co pan na to, inżynierze? 25 lat Nukleoników


Niebo nad głową. Lato z Marsem i Saturnem


Rzeczy ciekawe z dawnych roczników Przeglądu Technicznego (48). Wspomnienie o Feliksie Kucharzewskim


Felieton. Kształcąc wykorzystać przedsiębiorców


Filozofia pojęć technicznych (95). Papier


Giełda wynalazków i projektów. Błysnęli w Genewie


Wino dla inżyniera (168). Zapomniana malaga


Parlament 500 milionów. Tylko Brexit


Kandydaci do tytułu "Złoty Inżynier 2016": Marcin Sęk, Leszek K. Sułek


Wątpię, więc jestem. Po jasnej stronie mocy


Recenzja PT: O energetyce jądrowej kompetentnie


Kto zawinił

Wszyscy staliśmy się kibicami piłki nożnej, kraj przygotowywał się do wakacji, przycichły nawet spory o Trybunał Konstytucyjny, babcie poszukiwały wnucząt, które zechcą je zabrać pod Kraków na Światowe Dni Młodzieży, a w ogóle Polska szykowała się do przyjęcia ogromnej fali turystów, bo u nas spokojnie, a u innych imigranci. Aż tu bach. Brytyjczycy powiedzieli „nie” w sprawie dalszej ich obecności w Unii Europejskiej. A miało być przecież idyllicznie. Ich premier zapowiedział referendum i postanowił dotrzymać słowa wierząc, że niespodzianki nie będzie. Zagłosują tak jak on im doradzi, bo to on zmusił Unię Europejską do wielu ustępstw.

Chociaż wcześniej docierały wyniki sondaży, że może być różnie, to tuż przed referendum dominowała wiara w Brytyjczyków, jako naród pragmatyczny, potrafiący liczyć pieniądze i nie robiący głupstw. Na giełdach był spokój. Waluty brytyjska i europejska się umacniały, a to oznaczało, że nawet spekulanci są przekonani o zwycięstwie przeciwników tzw. Brexitu.

Prasa bulwarowa robiła jednak swoje i agitowała Brytyjczyków do samego końca, aby głosowali za wyjściem z Unii Europejskiej. I większość, chociaż nie przygniatająca, zagłosowała zgodnie z bulwarową instrukcją. Co ciekawe po ogłoszeniu wyników nie zapanowała euforia w obozie zwycięzców. Można było wyczuć wręcz zakłopotanie i zastanawianie się „co z tym zrobić”? Jest pytanie o przyszłość Zjednoczonego Królestwa. Szkoci są bowiem za pozostaniem w Unii Europejskiej i zapewne będą przeć do nowego referendum dotyczącego odłączenia się od Wielkiej Brytanii. 

Skutki swoich decyzji odczuli z dnia na dzień zwykli Brytyjczycy. Ich waluta potaniała o kilkanaście procent, więc będą dla nich droższe wakacje w słonecznych krajach, spadły ceny akcji brytyjskich spółek na giełdach świata, a jedna z profesjonalnych agencji obniżyła ratting kraju aż o dwa punkty, co wróży kłopoty ze sprzedażą obligacji i wyższe koszty obsługi wszelkiego zadłużenia. Jest prawie pewne, że obroty finansowe na tzw. londyńskim City znacznie zmaleją, a to wpłynie na poziom PKB. Wielka Brytania, to wprawdzie druga gospodarka Unii Europejskiej, ale brytyjski produkt globalny zaledwie w 10% powstaje z produkcji, a reszta głównie z usług, w tym także finansowych.

Można by machnąć ręką na ten Brexit, gdyby nie miał on znaczenia dla Polski, a zwłaszcza dla Polaków. Tych ostatnich, od 2004 r. wyjechało tam około miliona, gdy Wielka Brytania – jako pierwszy unijny kraj- otworzyła dla nas swój rynek pracy (chwaliłem ją za to w ówczesnym komentarzu). Większość z nich nadal pracuje, ale wielu przebywa dla zasiłków i różnych innych form pomocy socjalnej. Jak się zmieni ich status, czy będą masowo wracać do ojczyzny? To jedne z wielu pytań. Wiadomo natomiast, że Brytyjczycy, chociaż korzystający z pewnego przywileju podatkowego jednak więcej do unijnego budżetu wnosili niż z niego korzystali. Trzeba będzie dokonać zmian w tym budżecie, a to oznaczać ma 2 mld EURO rocznie mniej na polskie programy. Taki ubytek obniży nawet polski PKB, a to z kolei zmniejszy wpływy do mocno nadszarpniętego budżetu.

  Nieprzypadkowo w Europie mówi się, że na wynikach brytyjskiego referendum – oprócz Brytyjczyków- najwięcej stracą Polacy. Są jednak głosy, że na takie, a nie inne głosowanie miała wpływ właśnie obecność tak dużej liczby Polaków, Rumunów i innych mieszkańców Unii Europejskiej na Wyspach. A teraz szuka się tam winnych Brexitu i są już tego niemiłe efekty.

U nas przetoczy się za to uruchomiona przez rząd fala dyskusji o gimnazjach, też ważna.  

Henryk Piekut 

                                                                             


Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl