Felieton. Przemysł - nauka


18-12-2021 16:11:29

Kilka tygodni temu GUS opublikował dane o działalności badawczej i rozwojowej w Polsce w 2020 r. Wynika z nich, że krajowe nakłady na badania i rozwój (łącznie sektora rządowego, prywatnego oraz szkolnictwa wyższego) wzrosły w stosunku do roku poprzedniego o 7,0%. Wzrost powinien cieszyć (biorąc pod uwagę pandemię) ale entuzjazm hamuje trochę to, że w 2019 r. był wzrost nakładów rzędu 18,1% a rok wcześniej 24,6%. GUS podał również, że w ubiegłym roku udział nakładów wewnętrznych na działalność B+R w PKB, wyniósł 1,39% (rok wcześniej było to1,32%).

Informacje GUS (podobnie jak w przypadku innych ważnych publikacji czy raportów na temat wydatków na B+R) stały się okazją do dyskusji na temat stanu innowacyjności polskiej gospodarki. Jednym z wątków, który zazwyczaj pojawia się przy takich dyskusjach jest kwestia współpracy nauki i biznesu. Na temat problemów w obszarze tej współpracy napisano już setki opracowań i zorganizowano dziesiątki konferencji, debat itp.

W ramach urzędu Rzecznika MŚP stworzono w ub.r. zespół roboczy ds. współpracy nauki z biznesem. Powołanie tego zespołu i trwająca nieustannie dyskusja potwierdzają, że pomimo coraz większej liczby pozytywnych przykładów kooperacji nauki i biznesu, wiele problemów wciąż wymaga rozwiązania. Kwestia tej współpracy jest - jak to się ładnie określa - zagadnieniem wieloaspektowym. Dotyczy zarówno spraw m.in. finansowych, prawnych, organizacyjnych jak również zmian w mentalności naukowców i biznesmenów.  Choć wydaje się, że większość z tych barier udało się dobrze zidentyfikować i opisać, to mam wrażenie że niektóre ważne kwestie wciąż są pomijane. Chodzi tu m.in. o szeroko rozumianą stabilność warunków prowadzenia działalności gospodarczej, która w dużym stopniu wpływa na chęć przedsiębiorców do inwestowania, w tym także podejmowania współpracy ze środowiskiem naukowym. Jaskrawym przykładem sytuacji, gdzie lekceważy się ten problem jest wielka reforma nazywana „Polskim Ładem”.

W ramach reformy planuje się m.in. wprowadzenie ulg podatkowych dla firm inwestujących w rozwój (np. ulga na robotyzację, czy na B+R). Rząd zapowiada też stworzenie funduszu nowoczesnych kompetencji, który ma ułatwiać współpracę nauki i biznesu. Część propozycji „Polskiego Ładu” jest sformułowanych bardzo ogólnie i trudno je na tym etapie ocenić. Należy przyznać, że zachęty dla firm inwestujących w innowacje, od lat są na czele postulatów organizacji przedsiębiorców i „Polski Ład” jest próbą odpowiedzi na te postulaty. Kłopot w tym, że wprowadzając ulgi na innowacje, reforma poprzez inne rozwiązania drastycznie pogorszy klimat prowadzenia działalności gospodarczej i pogłębi u przedsiębiorców poczucie niestabilności warunków, w których funkcjonują. Nie chodzi tu tylko o konkretne (i bardzo niekorzystne) zmiany przepisów podatkowych ale również o sposób prac nad reformą (nieuwzględnianie głosu partnerów społecznych) oraz tempo jej wprowadzenia. 

Do rozwiązania problemu współpracy nauki i biznesu nie wystarczą pieniądze, najlepiej skonstruowane ulgi podatkowe czy promowanie dobrych wzorców. Najpierw należałoby zadbać o stabilność warunków prowadzenia działalności - zarówno biznesowej jak też naukowej. To niezbędny warunek do tego, aby w obu tych środowiskach pojawiała się potrzeba i chęć współpracy.

Andrzej Arendarski, prezydent KIG

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl