Przyszłość jest ważna dla... teraźniejszości?


18-12-2021 14:59:26

Wśród „patronów” mijającego 2021r. Czytelników PT powinien zainteresować Stanisław Lem. Wiele jego idei jest dziś realnym światem, w którym żyjemy.

Nie mylę się - a przynajmniej mam taką nadzieję - iż postać S. Lema zaważyła w bardzo dużym stopniu na formowaniu świadomości współczesnych Polaków. Jest też bardzo popularnym pisarzem poza granicami Polski. Ogromną jego popularność należy odnotować w Rosji, a w wcześniej w ZSRR, a także w krajach niemieckojęzycznych.

Casus liczb

Audytoria nie mogły pomieścić wszystkich chętnych na spotkanie z autorem „Solaris”. Liczba wydań pojedynczych jego utworów szacowana jest na 1300-1400, a łączny nakład na ponad 40 mln egzemplarzy. Przetłumaczono jego prace na blisko 50 języków (notabene J. Verne na ponad 90).

W 2021 r. ukazały się nowe przekłady książek Lema m.in. na litewski i estoński. Jego nazwiskiem nazwano planetoidę i pierwszego polskiego satelitę. Lem ma swoje ulice w wielu miastach polskich oraz szkoły swego imienia.

Na kanale You Tube umieszczono wiele materiałów z wydarzeń związanych z Rokiem Lema. Liczby ich odsłon oscylują od kilku (sic!) do kilkudziesięciu (w jednostkowych przypadkach kilkuset). Biorąc pod uwagę popularność dzieł Lema to niewielkie jak na internet zainteresowanie  wydarzeniami, zaplanowanymi  w tym szczególnym roku poświęconym Jemu i jego twórczości budzi zdziwienie.  Przyczyn jest  kilka: albo „przeskalowano” liczbę imprez, albo nie trafiono z tematyką. A może jedno i drugie a, na dodatek pandemia…

Inżynier... Lem?

Rok Lema, pisarza, futurologa, intelektualisty, wizjonera, który trafnie diagnozował teraźniejszość i przewidział przyszłość, w tym m.in. sztuczną inteligencję, implanty, druk 3D, czy smartfony, stanowi naturalną okazję do upowszechnienia informacji biograficznych o pisarzu. Dla środowisk technicznych nie bez znaczenia pozostaje mało dotąd znany fakt z jego biografii - wybór zawodu i kierunku studiów. S. Lem, przyszły pisarz koniecznie chciał zostać ...inżynierem. Jego ojciec nie był z tego zadowolony. Syn jednak był konsekwentny. Zgłosił się na politechnikę we Lwowie. Jak wspomina - przygotowując się do egzaminu wstępnego uczy się pilnie m.in. geometrii projektowej. I tu przykra niespodzianka. Uważany przez pedagogów w gimnazjum i liceum za najbardziej inteligentnego ucznia, nie tylko w swojej szkole, - co było poparte specjalnymi dydaktycznymi badaniami prowadzonymi przez kuratorium w szkołach średnich -  dobrze zdaje egzamin, ale ...  nie zostaje przyjęty na studia inżynierskie. Wtedy decyduje się na zmianę kierunku studiów i rozpoczyna studia medyczne.

Lem w jednym z wywiadów (16.11.1976 r.) na dość przewrotne pytanie: czy dlatego został pisarzem, żeby nie zostać naukowcem odpowiedział, że zawsze chciał pogodzić jedno z drugim właśnie, bo na ogół jest tak, że ten świat nauki idzie osobno, i świat sztuki i literatury idzie sobie osobno i wydawało mnie się, że w dzisiejszych czasach to najwyższa pora, żeby te światy zjednoczyć.

I bez wątpienia ten postulat - imperatyw S. Lema o potrzebie zasypania rowu pomiędzy humanistyką, a techniką od ponad pół wieku nie traci swojego znaczenia. Ta potrzeba zbliżenia tych na pozór różnych światów: badacza dyscyplin definiowanych, jako ścisłe i artysty kreującego świat wyimaginowany spełnia w naszej cywilizacji wiele funkcji od poznawczej po terapeutyczną włącznie. Lem rozumiał teraźniejszość jako „warsztat” pracy do budowania przyszłości. Jeśli zaś mówimy o formułowaniu poglądów współczesnego człowieka w kontekście dynamicznego rozwoju nauki i technologii lekturą niezbędną staje się „Summa technologiae” Lema pisana jako symboliczne nawiązanie XX-w. racjonalisty do dzieła „Summa theologiae” Tomasza z Akwinu. Dzieło Lema w czytelny sposób wyjaśnia: Dlaczego przyszłość jest ważna dla... teraźniejszości?

Lem...filozof

Nawet kreślony zaledwie tylko kilkoma kreskami portret Lema wymaga - w stulecie  urodzin - przywołania jego nieprzeciętnych umiejętności tworzenia nowych pojęć, genialnego słowotwórstwa, precyzji językowej, celności w przywoływaniu argumentów i jednocześnie mistrzowskiego operowania groteską. Zapominamy, że odkrycie - niezależnie czego dotyczy - wymaga intelektualnego wysiłku. Lem wiedział o tym doskonale. Miał świadomość, że jako ludzie bardzo mało wiemy, nie tylko o świecie i mechanizmach go poruszających, ale i o samych sobie. Podpisałby się zatem na pewno w pełni pod konstatacją kognitywisty Dawida Chalmersa, który w pracy „Świadomy umysł” mówił, iż w wypadku świadomości nie ma mowy nawet o znajomości spraw podstawowych. Nie mamy pojęcia, jak wpisuje się ona w porządek przyrodniczy.

W „International Dictionary of Psychology” pod hasłem „świadomość” zapoznajemy się z opinią Stuarta Sutherlanda, który twierdzi, że świadomość to fascynujące, ale nieuchwytne zjawisko, nie sposób powiedzieć, czym jest, co robi ani dlaczego wyewoluowała. Nie napisano na jej temat nic wartego lektury.

 Myślę, że z pierwszą częścią wypowiedzi zgodziłby się sam Lem. Z drugą częścią opinii, że o świadomości nie napisano nic wartego lektury nie zgodzę się nie tylko ja, ale chyba wszyscy Czytelnicy książek Lema. W umyśle - na wszystkich piętrach świadomości - toczy się dyskurs pomiędzy S. Lemem, a Czytelnikami jego książek. I dlatego nie odważyłbym się podejmowania próby podsumowania pożytków wynikających z lektur lemowskich. Jest tyle odczytań Lema, ilu jest jego Czytelników. I tak na pewno było też w Roku Lema.

Marek Bielski

Zdjęcie: CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1256

13.09.br na orbitującej 400 km nad naszymi głowami Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, upamiętniono S. Lema i pozdrowiono wszystkich czytelników jego książek na całym świecie. Dokonał tego astronauta ESA, Thomas Pesquet, a wideo tego nagrania umieszczono na You Tube 15 września. Do 21 listopada dokonano 7437 odsłon tego kosmicznego posłania, będącego dytyrambem na cześć Lema. 

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl