Wino dla inżyniera (248): Jeszcze o winnych przekrętach


12-02-2021 19:09:58

Temat fałszowania wina i oszukiwania na jego sprzedaży nie wychodzi z mody, chociaż fałszerstwa dotyczą znikomego procentu światowej produkcji. Przed laty w kilku felietonach opisałem rozmaite winne przekręty z czasów dawnych i nowych, ale świat idzie do przodu, więc niniejszym uzupełniam ten zestaw o najnowsze informacje.

Pisałem wcześniej m.in. o aferach Hardy'ego Rodenstocka i Rudy'ego Kurniawana, którzy podrabiali stare wina i sprzedawali podrobione butelki z sukcesem za duże pieniądze. Tamten opis zakończyłem konkluzją, że pomimo odkrycia fałszerstw żaden z nich nie trafi najprawdopodobniej za kratki. Co do Rodenstocka miałem rację, ale Kurniawan jednak swoje musiał odsiedzieć. Łącznie było to 9 lat; wyszedł z więzienia 6. listopada ub.r., ale od razu osadzono go w areszcie imigracyjnym, ponieważ w międzyczasie okazało się, że ostatnie 20 lat przebywał w USA nielegalnie. Obecnie czeka na deportację do Indonezji, której jest obywatelem. Znawcy przedmiotu twierdzą, że najprawdopodobniej trafi do Chin. Już teraz wiele osób chce go zatrudnić jako konsultanta przez wzgląd na jego unikalną wiedzę o smaku starych win.

Ta – mimo wszystko – dobra opinia o Kurniawanie nie wzięła się znikąd. Wielu klientów bardzo chwaliło sobie wyprodukowane przez niego fałszywki i nawet po odkryciu fałszerstwa twierdziło, że " ... suma wspaniałych doznań przy kontakcie z nimi przewyższała niesmak z powodu zostania oszukanym...". Bo też i Kurniawan nie sporządzał swoich win z byle czego. Dziś już wiadomo, że np. do " wyprodukowania" butelki Chateau Mouton-Rothschild z rocznika 1945 potrzebował pół butelki skądinąd niekiepskiego i nietaniego Chateau Cos d'Estournel '1988, ćwiartki Chateau Palmer '1990 i ćwiartki kalifornijskiego caberneta z Napy z 2000 r. To nie były zlewki – i jaką wiedzę oraz wyczucie trzeba mieć, żeby spomiędzy tysięcy win i dziesiątków roczników wybrać właśnie te!

Kurniawan zaistniał tak mocno w masowej wyobraźni, że nakręcono o nim film pod tytułem "Kwaśne winogrona". Dla winomanów jest on pozycją obowiązkową; polecam zresztą jego obejrzenie każdemu.

Podobnie pochlebne opinie oszukanych klientów i branżowych tuzów zebrał Hardy Rodenstock. On z kolei oszukiwał, oferując nieoryginalne butelki wina z legendarnej, prastarej kolekcji prezydenta Thomasa Jeffersona. W 1985 r. dom aukcyjny Christie's sprzedał jedną z takich butelek za 105 tys. funtów, ale już trzy lata później Rodenstock odstąpił okazyjnie niejakiemu Kochowi za pół miliona dolarów cztery następne butelki z nowej kolekcji: Chateau Lafite i Branne-Mouton z roczników 1784 i 1787 (po dwie sztuki każdego). Nabywca chciał się oczywiście pochwalić swoim zakupem i przy jakiejś okazji wyszło na jaw, że inicjały prezydenta na szkle butelek zostały wygrawerowane narzędziem elektrycznym – a takowych za czasów Jeffersona nie było. Koch wytoczył oczywiście proces Rodenstockowi, ale ten wziął w międzyczasie nogi za pas i się nie stawił.

Pojawił się za to m.in. w 1998 r. w Monachium, gdzie dla plejady winiarskich sław zorganizował degustację starych roczników Chateau d'Yquem. Wszystkie okazały się po czasie sfałszowane, ale to wcale nie przeszkodziło np. znawczyni wina Jancis Robinson zachwycić się rocznikiem '1811 (" ...niewątpliwie było to jedno z najsmaczniejszych win, jakie piłam, nawet jeśli miało malinowy smak...").

Kurniawan i Rodenstock – to już klasycy winiarskich oszustw. A co nowego oprócz nich? Chyba tylko winiarska międzynarodówka, na ślad której wpadła ostatnio włoska policja. W nalocie na magazyn pod Mediolanem odkryła mianowicie linię produkcyjną słynnego supertoskana Sassicaia, tym razem z rocznika 2015 (w detalu " chodzi po ponad 200 euro za butelkę"). Do produkcji wykorzystano butelki z Turcji, wino z Sycylii, a etykiety i papier do owijania flaszek – z Bułgarii. Winomani wszystkich krajów – łączcie się!

Winiarskie oszustwa dokonywane są zazwyczaj z pewnym szacunkiem dla wina jako materii. Szacunku tego nie mają natomiast niektórzy konsumenci: np. kiedy w 2018 r. w Londynie przebywał słynny piłkarz Cristiano Ronaldo, wpadł z przyjaciółką do restauracji Scott's i zamówił do obiadu dwa wina, łącznie za 27 tys. funtów: Domaine de la Romanee-Conti Richebourg Grand Cru i Petrus '1982. Z tego drugiego wypił tylko niecały kieliszek, bo się spieszył (podobno na jakiś mecz tenisowy). Resztę zostawił na stoliku.

Życzę Państwu i sobie jak najlepszych win, a także czasu na ich dopijanie. Na zdrowie!

winny maniak

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl