Wątpię, więc jestem. Ich wkład


21-11-2018 22:42:32

Starość ma wiele uroków i to nie tylko takich, o których śpiewał nieodżałowany Wiesław Michnikowski, ale takich choćby, że na każdą okazję pozwala zawsze coś wygrzebać w pamięci. Mamy np. setną rocznicę odzyskania niepodległości i proszę… Nie rozbrajałem wprawdzie niemieckich gefrajtrów, nie szarżowałem pod Ossowem, ale miałem szczęście poznać wielu, co byli w tamtej grze. Wśród nich np. Janusz Groszkowski, znakomity uczony, wykładowca Politechniki Warszawskiej, Prezes Polskiej Akademii Nauk i wreszcie wiceprzewodniczący Rady Państwa w czasach Edwarda Gierka, którą to funkcję traktował potem jak plamę na honorze, kolaborację, za którą przepraszał publicznie Polaków. Profesor był państwowcem – uważał, że krajowi trzeba służyć niezależnie od tego, w jakich się znalazł opałach. Dopiero gdy bliżej poznał realia systemu, złożył rezygnację na ręce Marszałka Sejmu, i to z hukiem, w liście zaczynającym się od słów: - W intencji obrony praw mego kraju…

Poznałem Profesora już po tych wydarzeniach, gdy w białym fartuchu laboranta spędzał godziny w swoim naturalnym środowisku uczonego – pracowni na Politechnice Warszawskiej. Któregoś dnia, pokazał mi – na marginesie rozmowy – pożółkłe zdjęcie ze swoich zbiorów: – Tego zapewne pan zna; to jestem ja, a to generał z misji francuskiej… Tym, którego powinienem znać, był Marszałek Józef Piłsudski; młodzieniec zaś w mundurze kapitana został późnej profesorem, kawalerem złotego krzyża Virtuti Militari, zasłużonym dla organizacji wojsk łączności.

Z wojskiem Profesor, jako pułkownik rezerwy, związany pozostawał przez całe dwudziestolecie, m.in. jako członek (wraz z ośmiu najwybitniejszymi przedstawicielami różnych dyscyplin naukowych) Tymczasowego Komitetu Doradczo –Naukowego przy Ministrze Spraw Wojskowych. Byli w nim ponadto profesorowie: Maksymilian Huber (mechanika), Cezary Pawłowski (radiologia), Mieczysław Pożaryski (elektromechanika), Jerzy Roman (maszyny elektryczne), Bohdan Stefanowski (termodynamika), Czesław Witoszyński ( aerodynamika), Mieczysław Wolfke (fizyka), a od 1936 r. także Kazimierz Smoleński (chemia).

Wracając jednak do początku, wspomnieć wypada na marginesie, że technika z marszałkiem nie miała się lekko. Wśród dosadnych określeń, z których słynął, znalazła się m.in. opinia o łączności. Jako człowiek epoki przedprzemysłowej nie przepadał za wszystkim, co było bardziej skomplikowane niż kobyła, co jednak nie przeszkadzało mu umiejętnie korzystać ze zdobyczy nauki i techniki oraz usług tejże nauki i techniki kapłanów. Tych było sporo, w cienkiej stosunkowo warstwie polskiej inteligencji technicy stanowili liczący się odsetek.

Na zew odradzającej się Ojczyzny stawali do służby najpierw wojskowej, potem cywilnej na wakujące posterunki. Przeszły do historii nazwiska Gabriela Narutowicza, Ignacego Mościckiego, Eugeniusza Kwiatkowskiego, Stefana Bryły… Nieporównanie więcej było takich, których nazwiska nie przeszły – pozostali bezimienni. Na pograniczu tych dwóch grup lokuje się m.in. Piotr Drzewiecki – inżynier, przedsiębiorca, prezydent Warszawy w latach 1917- 21. Nam szczególnie bliski jako założyciel ( w 1898 r.) Stowarzyszenia Techników Polskich i wieloletni jego prezes, a także członek komitetu redakcyjnego „Przeglądu Technicznego” oraz inicjator budowy Domu Technika.

Jeśli ta Polska, która w 1918 r. „wybiła się na niepodległość”, nie była w stanie w późniejszym dwudziestoleciu wybić się na wielkość, to nie dlatego, że myślom nie stawało rozsądku, a działaniom sensu. Kraj w niewielkim stopniu przez zaborców uprzemysłowiony, zniszczony i ograbiony dokumentnie w czasie działań wojennych, kraj analfabetów, galicyjskiej nędzy nie miał szans w tamtej zrujnowanej Europie, targanym kryzysami świecie, na dokonanie gospodarczego cudu. Wiele jednak rozwiązań prawnych, ustrojowych, strukturalnych tworzonych w czasie, jak na dzisiejsze standardy niewyobrażalnie krótkim, może budzić podziw. Podobnie jak przyspieszona industrializacja lat trzydziestych związana z nazwiskiem Eugeniusza Kwiatkowskiego oraz grona inżynierów, również tych młodych, wychowanych i wykształconych już w wolnym kraju. hen

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl