Filozofia pojęć technicznych (122). Prefabrykat


01-06-2018 17:02:03

Chcąc trzymać się dosłownych znaczeń, należałoby przyjąć, że prefabrykat to każdy surowiec naturalny przetworzony częściowo, tzn. nie będący ostatecznym produktem. Ale materiały na budowę domu też są przetworzone, a nie są prefabrykatami. W budownictwie bowiem za prefabrykat uznaje się tylko gotowy element konstrukcyjny – belkę, płytę, ścianę, filar, nadproże – wytwarzany w fabryce. Na placu budowy następuje montaż, składanka gotowych elementów. Zalety takiej metody są oczywiste. Warto tylko zauważyć, że pojawienie się prefabrykacji budowlanej to skutek głównie dwóch czynników: dążenia do uprzemysłowienia budownictwa i przekształcenia go w rodzaj produkcji powtarzalnej w celu obniżenia kosztów i zaspokojenia potrzeb społecznych oraz wpływu idei modernistycznej w architekturze. Indywidualny wyraz budowli w pewnym momencie (w latach 20. i 30. XX w.) przestał się liczyć na rzecz standaryzacji, która w technice odpowiada tendencjom demokratycznym.

Budowniczowie sięgnęli po prefabrykat, gdy tylko technika umożliwiła wytwarzanie długich elementów wytrzymałych na zginanie. W połowie XVIII w. w Anglii użyto pierwszych prefabrykatów – elementów odlewanych z żeliwa do budowy mostów, balustrad, schodów. Sto lat później hutnictwo dostarczyło stali walcowanej i rozkwitły konstrukcje do dziś uważane za symbol epoki przemysłowej. Żadna budowa nie ma możliwości kształtowania stali, więc trzeba było stosować gotowe elementy.

Francuski wynalazek żelbetu pojawił się dopiero w końcu XIX w. (pierwszy most żelbetowy powstał w Szwajcarii w 1892 r.), a w budownictwie kubaturowym – w XX w. Żelbet dość łatwo wyprodukować na budowie w formie gotowej konstrukcji, tzw. monolitycznej. Ale też dość łatwo go w ten sposób zepsuć. O wiele lepszą jakość da się uzyskać w fabryce, zapewniając optymalną temperaturę i wilgotność oraz precyzję układania zbrojenia, lepszą mieszankę betonową itd. Dlatego prefabrykacja betonowa rozwinęła się już w okresie międzywojennym i doszła do legendarnej „wielkiej płyty" (pierwsze osiedle powstało w Berlinie w 1923 r.).

W latach 60.-70. elementy o powierzchni 10 m2 i większej, na skalę całych mieszkań, zdominowały budownictwo mieszkalne. Wielka płyta narzuciła kształt architektury i urbanistyki osiedli na przeszło 10 lat, kompromitując ostatecznie modernistyczne koncepcje poprzez ich trywializację. Ale została porzucona z powodów ekonomicznych, gdyż ciężki transport i montaż tak dużych elementów okazał się zbyt drogi (zwłaszcza w kryzysie energetycznym początku lat 70. na zachodzie Europy). Zbuntowali się też architekci, dostrzegając upadek własnej sztuki. Tymczasem w krajach obozu socjalistycznego entuzjazm trwał dalej. W Polsce powstało 160 fabryk domów. Systemy i sprzęt importowano z ZSRR, NRD, Francji, później opracowano kilka rodzimych. Kiedy na Zachodzie burzono pierwsze osiedla z wielkiej płyty, w Polsce produkcja szła pełną parą i dziś takie mieszkania zasiedla podobno 12 mln osób.

Wystarczy rzut oka na wielkopłytowe osiedle, by ocenić, że ta koncepcja to fatalny błąd, którym rozpaczliwie usiłowano łatać potrzeby wyżu demograficznego z powojennego baby-boomu, i tylko permanentny brak mieszkań sprawia, że w Polsce jeszcze się takich osiedli nie burzy. Co gorsza, wielka płyta skompromitowała prefabrykację budowlaną, która – chcemy tego czy nie – jest przyszłością budownictwa, ponieważ umożliwia rozwój ścian lekkich, szkieletowych, o złożonej budowie i funkcjach konstrukcyjnych, ciepłochronnych oraz estetycznych. Prefabrykacja, czyli dostarczanie gotowych „klocków" do coraz bardziej złożonych produktów jest jedną z cech nowoczesności XXI w. Dzisiaj nawet media budują z „klocków", czyli tzw. formatów programowych.

Zygmunt Jazukiewicz

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl