Ela Maszer (1960-2018)


30-04-2018 13:05:43

2 kwietnia po roku zmagań z ciężką chorobą odeszła od nas redaktor Elżbieta Maszer. Jest to trudna do przecenienia strata dla naszej redakcji, dla czasopisma, w którym przepracowała 28 lat. Będzie nam wszystkim Eli brakowało nie tylko w sprawach redakcyjnych, ale także będzie nam brakowało życzliwej i uśmiechniętej koleżanki, bliskiej nam osoby.

Pamiętam dobrze ten czas, gdy Ela Maszer „trafiła” do naszej redakcji. Były to początki transformacji ustrojowej w Polsce, niełatwy czas dla redakcji. Ela Maszer pracowała wówczas w Dziale Ogłoszeń i Reklamy Wydawnictwa Czasopism i Książek Technicznych SIGMA-NOT (naszego wydawcy), skąd przeszła do redakcji Przeglądu Technicznego, aby wesprzeć ją w działaniach ekonomicznych, zdobywaniu reklam i pozyskiwaniu sponsorów. Dała się wówczas poznać jako osoba bardzo pracowita, odpowiedzialna – i co ważne- kontaktowa.

Kolejnym zadaniem, jakiemu musiała sprostać redakcja było przejście na skład cyfrowy. Była to prawdziwa rewolucja w poligrafii. Elżbieta Maszer, z wykształcenia poligraf ze specjalnością redaktor techniczny, zaproponowała wówczas, że przeprowadzi nas przez to wyzwanie i zdobędzie nowe kwalifikacje pozwalające na tworzenie pisma z wykorzystaniem techniki komputerowej. Podjęła dodatkową naukę na kursach wydawniczej grafiki komputerowej i wykazała duże zdolności graficzne, a także chęć zdobywania nowych umiejętności. Objęła najpierw funkcję redaktora technicznego (1997), a następnie w 2003 r. graficzno – technicznego Doskonaliła wiedzę i umiejętności w tym kierunku, śledziła na bieżąco nowości grafiki komputerowej, poznawała coraz nowsze programy i sprzęt. Cały czas godziła pracę oraz naukę z obowiązkami żony i matki. A nie było to łatwe! W dobie rewolucji cyfrowej w grafice i poligrafii postęp następował bardzo szybko.

Pamiętam, gdy dorosła dziś córka Eli Ania,  wówczas sześcioletnia napisała do mnie list „niech pani szefowa nie daje tak dużo pracy mojej mamie, bo jej dużo nie ma w domu i jestem smutna”. Kiedy mała Ania podrosła, Ela podjęła kolejną, ważną decyzję. Postanowiła skończyć studia. Wybrała prawo administracyjne. Nie ukrywam, że kiedy studia szły Jej znakomicie, zaczęłam się obawiać, czy po ich ukończeniu nie będzie chciała nas opuścić. Tak się na szczęście nie stało. Po uzyskaniu tytułu magistra prawa z bardzo dobrym wynikiem zdecydowała pozostać w Przeglądzie Technicznym jako sekretarz redakcji. Zajmując się nadal stroną graficzną i edytorską, podjęła się funkcji pełnomocnika Zarządu Spółki SIGMA-NOT - kierownika Zakładu Wydawniczego Przeglądu Technicznego. Bardzo zaangażowała się w tę pracę, porządkując wiele spraw i dokumentów historycznych, czemu sprzyjały obchody wielkiego jubileuszu Redakcji – 150-lecie Przeglądu Technicznego. Z tej też okazji otrzymała od Prezydenta RP Złoty Medal za Długoletnią Służbę.

Wszystko to nie oddaje jednak ani niezwykłego charakteru Eli, ani Jej umiejętności fachowych oraz społecznych. Redaktor Ela Maszer była skromną, ale ambitną, bardzo zdolną osobą, obdarzoną wieloma talentami, w tym umiejętnością organizacji imprez Przeglądu Technicznego, jak np. plebiscyt o tytuł Złotego Inżyniera. Tradycyjne zeszłoroczne i tegoroczne spotkanie wielkanocne redakcji spędziliśmy Elu bez Ciebie i bez Twoich legendarnych „jajek zmaszerowanych”. Były one od przeszło 20 lat symbolem naszych koleżeńskich świątecznych spotkań. Bez nich da się jednak żyć, ale bez Ciebie, Twojego uśmiechu i życzliwości będzie bardzo trudno.

 Nawet w czasie choroby, kiedy z nią walczyła, angażowała się w pracę redakcji. Żeby podtrzymać Ją na duchu, wyposażyliśmy Jej stanowisko w nowoczesny sprzęt. Kiedy terapia nie pozwalała już Jej przychodzić do redakcji, odczuliśmy jak ważną osobą i koleżanką była dla nas wszystkich.

Droga Elu - dla mnie, kiedy oprócz funkcji redaktor naczelnej Przeglądu Technicznego, objęłam funkcję prezesa FSNT-NOT, byłaś niezastąpioną pomocą, gwarantującą prawidłowe funkcjonowanie redakcji w tych wszystkich szczegółach, bez których żadna redakcja nie może istnieć. Elu, wierząc, że wrócisz do nas, nie zdążyłam Ci za to dbanie o codzienność redakcji, o poziom graficzny pisma i za Twoją życzliwość podziękować. Robię to teraz licząc, że podziękowanie do Ciebie dojdzie.

Koleżankom i Kolegom z Przeglądu Technicznego, zarówno tym z dawnych lat, jak i tym, którzy pracowali z Tobą jeszcze wczoraj, trudno pogodzić się z faktem, iż nie ma Ciebie z nami. Ale nie tylko bliscy współpracownicy z redakcji i wydawnictwa odczuwają stratę. Twoja życzliwość, włączanie się w działalność stowarzyszeń naukowo-technicznych oraz Naczelnej Organizacji Technicznej spowodowało, iż stałaś się kimś ważnym w Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych Naczelnej Organizacji Technicznej, osobą cenioną przez wielu działaczy ruchu inżynierskiego. Wszyscy odczuwamy tę stratę. Łączymy się w żalu z Twoją rodziną: córką Anią i mężem Grzegorzem, który był z nami obecny podczas wielu ważnych wydarzeń redakcji, wydawnictwa i Federacji.

Pozostawiłaś nas wszystkich w wielkim smutku i bólu.

Ewa Mańkiewicz-Cudny

wraz z zespołem redakcyjnym

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl