Od komputera do owczego sera


07-04-2018 18:56:55

Od początku lat 90. minionego stulecia jest człowiekiem bardzo znanym, chociaż o to nie zabiegał, a ostatnio rzadko udziela wywiadów. Roman Kluska to twórca niegdyś największej firmy IT w Polsce, producent pierwszych polskich kas fiskalnych, założyciel największego i najbardziej znanego polskiego portalu internetowego Onet pl. Niesłusznie osadzony biznesmen, wspierający kościół darczyńca, były doradca premiera Jarosława Kaczyńskiego, a ostatnio… znany z hodowca owiec i dostawca oryginalnego owczego sera.

Kilka lat temu wśród moich znajomych krążyła plotka, że Roman Kluska osiadł w pewnej pod krynickiej miejscowości i – licząc na unijne dotacje – wspiera utrzymanie rodzimych zasobów genetycznych owiec, hodując starą polską rasę. Postanowiłem tę wiadomość zweryfikować i zadzwoniłem do prof. Bronisława Borysa z Instytutu Zootechniki - Oddział w Kołudzie Wielkiej, który zajmował się tym wszechstronnie użytkowym gatunkiem zwierząt. Usłyszałem od niego, że moje wieści są tylko po części prawdziwe.

Rzeczywiście, Roman Kluska hoduje owce, ale nie jakiejś polskiej rasy, lecz holenderskiej wschodnio- fryzyjskiej. Doi je (oczywiście nie osobiście) i z tego mleka produkuje drogie sery. Po więcej informacji skierował mnie do swojego młodszego kolegi, doktora Jacka Sikory z podkrakowskich Balic. Od niego dowiedziałem się, że owce Romana Kluski od polskich różnią się głównie mleczną wydajnością. Te „nasze” dają w czasie laktacji (po urodzeniu jagniąt) ok. 60 l mleka, a „fryzy” ok. 200 l, a więc różnica jest kolosalna.

W tym momencie muszę sobie pozwolić na wspomnienie z minionego wieku.

Pierwszy milion dolarów

Uczestnicząc w krynickich spotkaniach ludzi biznesu i polityki o nazwie Forum Ekonomiczne Polska – Wschód (tak wówczas się nazywały), poznałem wielu przedsiębiorców. Na jednym z nich działacz Krajowej Izby Gospodarczej, producent i przetwórca kurczaków Kazimierz Pazgan, przedstawił mi dobrze rokującego przedsiębiorcę z Nowego Sącza wystawiającego komputery. Był nim Roman Kluska, który wyznał, że ukończył ekonometrię na Akademii Ekonomicznej w Krakowie i pracował wcześniej na dyrektorskim stanowisku w dużej nowosądeckiej (było to wtedy miasto wojewódzkie) firmie. Jej trudności po przemianach wymusiły na nim poszukiwanie pracy w Niemczech. Tam zetknął się ze znaną wówczas firmą dostarczającą m.in. na polski rynek komputery. Dowiedział się, że są one składane z elementów kupowanych głównie w Japonii, ale ten biznes tylko wówczas się opłaca, gdy kupuje się moduły w dużych ilościach, pakowane do kontenerów.

Bezrobotny ekonomista Kluska wyliczył, że gdyby miał milion dolarów, mógłby stworzyć podobną firmę np. w Nowym Sączu (tania siła robocza) i konkurować z Niemcami. Wszystkim, czego dorobił się na dotychczasowej posadzie, był dom w Nowym Sączu. Do Krakowa dotarły jednak „dolary” wraz z amerykańskim bankiem, który szukał pierwszych klientów na kredyty. Roman Kluska przedstawił zamorskim bankowcom taki biznes plan, że nawet przy marnym zabezpieczeniu w postaci domu, kredyt otrzymał. Bank, który szybko zniknął z polskiej finansowości, wyszedł na udzieleniu tego kredytu dobrze, ale jeszcze lepiej Roman Kluska, który założył dzięki temu wsparciu firmę Optimus i uruchomił produkcję komputerów, pozwalającą mu na zajęcie fotela lidera branży IT w Polsce.

Ta produkcja (montaż) była wykonywana początkowo w obskurnej hali po hurtowni, ale gdy dotarłem do Nowego Sącza ponownie, wszystko odbywało się już w pięknym nowym budynku. Wizerunek był ważny, bo akcje Optimusa SA pojawiły się na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Były tam w obrocie do początku wieku, ale gdy ich właścicielami stali się BRE Bank oraz Zbigniew Jakubas, raptownie staniały.

Roman Kluska stał się natomiast właścicielem fortuny wartej 262 mln zł, ale wkrótce został zatrzymany na półtorej doby (co ciężko przeżył) i po wpłaceniu ogromnej kaucji zwolniony. Jego problemy z krakowską prokuraturą trwały do 2005 r., czyli do uniewinnienia i wypłacenia odszkodowania w kwocie… 5 tys. zł.

Temat „prześladowań” Romana Kluski ciągle wraca w mediach (niedawno materiał na ten temat wyemitowała Telewizja Polsat). A tymczasem były lider branży IT to obecnie…

Znany producent owczych serów

Na dodatek właściciel firmy „Prawdziwe jedzenie”. W kilku wywiadach przyznaje, że miłością do owiec zapałał po obiedzie w londyńskiej restauracji, gdy zjadł smakowitą jagnięcinę oraz po pewnym przyjęciu w Szwajcarii, gdzie do wina podano mu znakomity owczy ser.

Obecnie jagnięcina oraz owcze sery są podstawą jego zdrowej diety. Blisko jego obecnego miejsca zamieszkania wypasają się owce wschodnio- fryzyjskie (kilkaset sztuk), które są dojone w nowoczesnej hali udojowej, a mleko przerabiane jest na sery w nowoczesnej serowarni. Ta ekologiczna hodowla „fryzów” i nowoczesne przetwórstwo rozwinęły się dzięki doradztwu pewnej pani profesor z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Zdaniem naukowców z Instytutu Zootechniki w Balicach, mają one nadal charakter hobbystyczny. Po prostu trzeba do nich dużo dokładać. O tym, że nie ma z tego zysku, sam informuje w nielicznych wywiadach. Wierzy jednak, że kiedyś będzie je miał. Przypuszcza, i słusznie, że przeciętny polski rolnik nie będzie w stanie udźwignąć kosztów założenia podobnej owczarni, a zwłaszcza serowni. Tak więc ekologiczne produkty, jakimi są sery dojrzewające Romana Kluski, powstają dzięki jego dawnym dochodom z firmy Optimus, dostarczającej na rynek nie tylko komputery, ale także kasy fiskalne.

Skorzystała na tym Krynica, bowiem w centrum miasta Roman Kluska wybudował piękną halę handlową, w której są sklepy i lokale usługowe polskich i zagranicznych firm. Kilka lat temu (nie wiem jak jest obecnie) centralnie usytuowane były stoiska z owczymi serami. Złośliwi twierdzą, że hala handlowa powstała tylko po to, żeby handlować tymi serami, ale do jej funkcjonowania właściciel zapewne nie dokłada.

Roman Kluska po prostu ma nosa do interesów i wierzę, że hodowla owiec w Polsce na tym skorzysta, chociaż jak na razie trwa jej nieustanny regres. Jeszcze w latach 80. minionego stulecia było w Polsce ponad 5 mln owiec, zaś dzisiaj to zaledwie 200 tys. sztuk.

Henryk Piekut

Komentuje Waldemar Rukść: ASF

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl