Wątpię więc jestem. Niezgoda uskrzydla


03-02-2018 15:09:21

Bilans ubiegłego roku jest, ogólnie rzecz biorąc, pozytywny. Rosło to, co powinno, spadało tam, gdzie oczekiwano. Jedynie w zakresie zgody narodowej nie odnotowano postępu, a wręcz można mówić o regresie. Dlatego ostudzenie nastrojów staje się w tym roku nie mniej ważnym zadaniem, niż w minionym był program 500 +. W kręgach politycznych jest tego pełna świadomość i sądząc po budujących deklaracjach podających ze wszystkich stron nie tylko przy łamaniu się opłatkiem - również wola, a nawet determinacja. Spór -  ale nie walka, przeciwnicy- ale nie wrogowie – taki nam cel przyświeca. Osobiście nie bardzo wierzę, że jest to cel realny. Bez wroga trudno żyć zarówno zbiorowościom, jak i poszczególnym ludziom- tak nas bowiem ukształtowała natura. Człowiek może żyć bez przyjaciół ( wystarczy pies - stąd takie ich obecnie w miastach zagęszczenie) ale bez wroga nie sposób. Bez wroga człowiek jest jak ten obywatel z Kabaretu Starszych Panów, który zwracając się do wyśnionej dużej blondyny, skarżył się głosem Wiesława Michnikowskiego: - bez ciebie jestem… chomont, łachudra i wół.

Człowiekowi wróg daje alibi i tak jest również w przypadku zbiorowości. Mnie np. wcale nie dziwi sceptycyzm, z jakim spora część społeczeństwa odnosi się do ustaleń ekspertów komisji Milera w sprawie katastrofy smoleńskiej. Trudno uwierzyć, że taka katastrofa mogła się zdarzyć bez ingerencji obcych sił, choć w Polsce bywały takie przypadki ( swego czasu spalił się np. komunikacyjny samolot polskiej konstrukcji  CSS 11 podczas pokazów sprawności straży pożarnej. Potem runął samolot wojskowy Casa, którym wracała delegacja z obrad nad bezpieczeństwem lotów). Były jednak także przypadki jeszcze większej determinacji w dochodzeniu prawdy i taki np. dotyczył inż. Bronisława Żurakowskiego pracującego nad pierwszą polską konstrukcją śmigłowca ( „Gil”). Z braku w tamtym czasie ( przełom lat czterdziestych i pięćdziesiątych) pilotów umiejących latać na tego typu sprzęcie konstruktor sam pełnił rolę oblatywacza i gdy zwalił się po raz trzeci przy kolejnej próbie, wprost ze szpitala trafił na przesłuchanie podejrzany o sabotaż. Węszono udział zachodnich wywiadów, gdyż konstruktor miał brata w Anglii.

Znaczenie wroga, wbrew temu co mówią, wysoko cenią politycy o czym świadczyć mogą usilne starania, by utrzymać Rosję na pozycji wroga. Rosja, która jako jedyny z sąsiadów- obok może Słowacji- nie zgłasza do nas w istocie żadnych roszczeń ( wszystko bowiem co chciała wzięła na poprzednim etapie) jest cenna jako wróg - bo wielki i odwieczny. Trudno byłoby uzasadnić politykę obronną MON strasząc Polaków Litwą albo zagrożeniem czeskim. Nie sposób wyobrazić sobie naszej sceny politycznej bez postaci wroga. Czym byłby Kaczyński bez Tuska, Schetyna bez Kaczyńskiego, Lubnauer bez Petru… a bez nich wszystkich telewizja. Ilu ludzi ma solidną pajdę chleba z analiz i rozważań, prognoz i kalkulacji kto kogo i dlaczego oraz co z tego wyniknie dla przyszłości. Ile naukowych karier z tego wyrosło i ile fortun zrodziło z uciułanych srebrników.

Wróg nawet cymbałom pozwala łatwą uczynić historię, a partiom, organizacjom, stowarzyszeniom…być przewodnikiem zamiast programu. Dziś nie jest ważne o co walczymy, ale przeciwko komu. Wróg nas jednoczy i uskrzydla dlatego błędem jest liczyć na jego uwiąd - pewne jest raczej dalsze rozmnażanie. Telewizja TVN- dla przykładu - zwróciła niedawno uwagę na dynamicznie rozwijający się ruch „MeToo” wyrosły na żyznej glebie Hollywoodu – gdzie gwiezdne wojny zmieniły się ostatnio w wojnę gwiazd. Takie zjawisko oczywiście nie mogło umknąć  uwadze naszych kręgów postępowych i już się organizuje i rozwija kolejny front walki, całkiem nowy.

hen

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl