Wino dla inżyniera (193). Pinot Noir kontra Primitivo


27-12-2017 15:49:11

Pinot Noir – to wśród szczepów winorośli prawdziwa arystokracja, szczep kapryśny, ale mogący dawać wina genialne. Z kolei Primitivo – to parias, szczep lekceważony przez krytyków, chociaż uwielbiany przez konsumentów. Spróbujmy je – przekornie – zestawić ze sobą.

Jak dotychczas, Pinot Noir najlepsze warunki do uprawy znalazł w Burgundii – i tam jednak powstają z niego zarówno wina wielkie, o podniosłej elegancji, niezwykle głębokie, złożone, jak też proste, żeby nie powiedzieć pospolite.

Cechami charakterystycznymi wszystkich win z Pinot Noir są: jasne wybarwienie i spora, dominująca w ustach kwasowość, przy małej zawartości tanin. Najlepsze pinoty mają równocześnie fantastyczny, słodkawo-owocowy aromat, który trzeba jednak wręcz wywąchiwać z kieliszka, bo to wina o charakterze niuansowym. Wino z Pinot Noir przemawia do pijącego delikatnie i powoli.

Mówimy Pinot Noir i myślimy: Burgundia, ale przecież szczep ten uprawia się również w Szampanii, Niemczech (gdzie nazywa się go Spaetburgunder), austriackim Burgenlandzie, a także w Kalifornii, Nowej Zelandii i Argentynie. „Pinonuary” stamtąd smakują już nieco inaczej niż burgundy, są łagodniejsze i nie tak ostro kwasowe.

Spokrewnione z  Zinfandelem Primitivo, którego matecznikiem jest włoska Apulia, stanowi wręcz przeciwieństwo Pinot Noir. Łatwy, zmysłowy charakter wyprodukowanych z niego win, ich ciemne wybarwienie, konfiturowa gęstość i moc (czasem nawet powyżej 15%), mała kwasowość, spora zawartość cukru, niewysoki poziom tanin, dobra owocowość i ekstraktywność - wszystko to sprawia, że winopijcy w Polsce chętnie sięgają po Primitivo, tym bardziej, że przyzwoite butelki z tego szczepu można dostać już w cenie 40 zł, i to praktycznie w każdym sklepie z winem.

Byłem niedawno na degustacji, na której „zderzono” 3 butelki Pinot Noir z 3 butelkami Primitivo; żeby uczynić owo zderzenie mniej bolesnym, do degustacji wybrano pinoty spoza Burgundii.

Jako pierwszy wstąpił w szranki kalifornijski Trinchero Seaglass Pinot Noir  2015 z oferty Centrum Wina (70 zł d.b.). Jak na Pinota okazał się trochę nietypowy. Owszem, wybarwienie miał jasne, ale już usta bardziej wskazywały na Merlota czy Shiraz (malinowe nutki). Nie było w nich też nadmiernej kwasowości.

Z tym Pinotem zmierzyło się wino Liveli Orion Primitivo IGT Salento od Mielżyńskiego (50 zł d.b.). Było świeże, czyste i owocowe, miało aromat wiśni, cynamonu i gałki muszkatułowej, a w ustach dodatkowo nutki beczkowe. Całkowicie wolne od dżemowatości, obciążającej wiele słabych Primitivo, było w moim przekonaniu winem przyjemniejszym w piciu niż Pinot z Kalifornii.

Drugim z kolei Pinotem było wino Weingut Sinss Rosenberg Spaetburgunder Trocken 2014 z oferty Wine&You (59 zł). Okazało się jaśniutkie, świeżutkie, ale też dość łagodne i pozbawione przenikliwej kwasowości.

Przeciwnikiem tego Spaetburgundera było Tagaro Passo del Sud Appassimento 2015 (Krople Wina, 49 zł), będące mieszanką Primitivo z innymi apulijskimi szczepami (Negroamaro i Nero di Troia). Ciemne, z czekoladowymi aromatami, w ustach wydawało się wręcz słodkawe. U mnie i ono wygrało ze swoim konkurentem.

Trzecim Pinotem degustacji okazał się także Spaetburgunder (Weingut Stadt Klingelnberg Spaetburgunder 2014, import prywatny organizatora, cena nieznana). To wino, bardzo słabo wybarwione, miało mocno niuansowy nos (trudno było cokolwiek wywąchać z kieliszka), a w jego ustach dominowała kwasowość, do której na finiszu dołączały ostre taniny, nie zintegrowane z resztą smaków.

Na tle tego wina kolejne Primitivo – tym razem Tagaro Pignatoro Primitivo di Manduria 2016 (Krople Wina, 49 zł) – wydało mi się wręcz cudem. Bardzo ciemne w kieliszku, z długimi nogami, atakowało w nosie całą gamą dojrzałych owoców (w tym także tropikalnych), a w jego ustach zachwycał ekstrakt. Takie wina lubię pijać – i życzę Państwu tego samego. Na zdrowie!

winny maniak

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl