Co dalej, urbanisto?


07-11-2017 19:44:11

O nowym projekcie Ustawy o architektach, inżynierach budowlanych i urbanistach mówi prof. Piotr Lorens, prezes Towarzystwa Urbanistów Polskich.

Środowisko urbanistów z dużym uznaniem przyjęło zaprezentowanie projektu ustawy. Daje ona szansę na przywrócenie należytego znaczenia zawodowi urbanisty i wzmocnienie pozycji naszego środowiska w procesie gospodarowania przestrzenią.

Krokiem w tym kierunku jest restytucja uprawnień urbanistycznych. Ustawa zakłada, iż będą to uprawnienia państwowe, a egzamin odbędzie się przed komisją powołaną przez właściwego ministra. Dla nas jednak głównym postulatem jest przywrócenie samorządu zawodowego urbanistów, czego ustawa nie przewiduje. Uważamy więc, iż kwestia ta warta jest dalszego rozpatrywania.

Urbanista odpowiada

Kluczową kwestią jest, kto może uzyskać uprawnienia urbanistyczne oraz jaki będzie zakres odpowiedzialności zawodowej urbanisty. Propozycje w ustawie idą w dobrym kierunku, choć w projekcie nieuregulowane są relacje między urbanistą a organem sporządzającym akt planistyczny. Obecnie urbanista pozostaje – w pewnym sensie – na łasce i niełasce tzw. „organu sporządzającego plan”, czyli wójta, burmistrza lub prezydenta, a szerzej mówiąc – zamawiającego, czyli organu samorządu terytorialnego). Kiedy na urbanistę jest nakładana odpowiedzialność za skutki decyzji zawartych w akcie planistycznym, powinien on mieć możliwość skutecznej obrony podjętych w interesie ładu przestrzennego decyzji, bez groźby restrykcji ze strony pracodawcy lub zleceniodawcy w przypadku nieuwzględnienia jego koncepcji.

Dobrą ilustracją problemu jest obecna sytuacja terenów podmiejskich: często panuje w ich granicach chaos przestrzenny, o który oskarżane jest „złe planowanie” czy urbaniści właśnie. A tymczasem prawdziwą przyczyną tego chaosu jest podejmowanie określonych decyzji przez wójta, burmistrza czy prezydenta.

Jeżeli w ramach obecnie funkcjonującego systemu urbanista przeciwstawi się złej, w jego opinii, decyzji zleceniodawcy czy pracodawcy, to grozi mu, iż nie otrzyma kolejnych zleceń. Wyrażenie sprzeciwu wobec decyzji błędnych lub nieracjonalnych jest źle widziane. Urbanista może doradzać, wskazywać przeszkody, ale nie ma wpływu na podejmowanie złych w jego opinii decyzji. To winno być w projekcie ustawy uregulowane: jeśli urbanista ma brać odpowiedzialność, to powinien być wyposażony w instrumenty realnego oddziaływania na zawartość merytoryczną planu. Powinien zaistnieć związek między odpowiedzialnością, kompetencjami a wpływem na podejmowane decyzje. Szczególnie jest to istotne w przypadku miejskich pracowni urbanistycznych, gdzie urbaniści pracują w ramach stosunku pracy.

Ustawa przewiduje także udział urbanistów w opracowaniach o charakterze studialnym, co zapewne stanowi antycypację pozostałych regulacji planowanego Kodeksu Urbanistyczno-Budowlanego. Powstać mogą przy tym wątpliwości co do zasadności i sposobu finansowania tych prac. Rozmaite badania i prace studialne w wielu miastach i gminach są prowadzone, a fundusze na te cele (choć niewielkie) są ujmowane w budżetach jednostek samorządu terytorialnego. Prace te będą także wykonywane na potrzeby aktualizowanych dokumentów „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego”. Mogą przyczynić się do racjonalizacji decyzji przestrzennych – dzięki temu unikać się będzie sytuacji, w których miasto liczące 100 tys. mieszkańców w dokumencie uwzględnia tereny inwestycyjne na potrzeby wielokrotnie liczniejszej populacji.

Jaki rozwój?

Sytuacja taka ma niestety często miejsce, co rozprasza działalność budowlaną na wiele terenów. Ich prawidłowa obsługa np. pod względem infrastrukturalnym jest niemożliwa lub bardzo kosztowna, a ceny gruntu niskie. Decyzje są często uzasadnione (lub komentowane) jako tzw. „dyktat deweloperów”, choć bardziej właściwym byłoby opisanie tego zjawiska jako „dyktat samorządów dążących do rozwoju za wszelką cenę”.

Środowisko urbanistów stoi na stanowisku, iż dobrym pomysłem byłoby stworzenie standardów kształtowania przestrzeni, obejmujących minimalne wielkości działek budowlanych czy przekroju ulicy, a także zasady planowania, np. dotyczące wymogu szczegółowych regulacji co do układu kompozycyjnego czy systemów infrastrukturalnych na terenach objętych planem. To lepsze niż sztywne normatywy. To może być komponent przyszłego Kodeku Urbanistyczno-Budowlanego. Pierwsze koncepcje takich regulacji zostały już we wcześniej dyskutowanych wersjach dokumentu ujęte.

Nie można liczyć, że Unia Europejska jakoś te kwestię za nas ureguluje. Na poziomie europejskim dyskutuje się jedynie generalne zasady kształtowania polityki rozwoju (np. tzw. „Karta Lipska”). Ich wdrożenie pociąga za sobą koszty związane z uzbrojeniem terenu, ale z drugiej strony koncentrowanie inwestycji na wybranych obszarach pozwoli na ograniczenie zjawiska niedociążenia realizowanej infrastruktury. Osobną kwestią jest problem planowania dla obszarów metropolitalnych, które się tworzą i nie znają ram ani granic narzucanych administracyjnie. To zagadnienie także powinno stanowić przedmiot dalszych rozważań i dyskusji.

Uprawnienia

Ustawa nie definiuje szczegółowo roli urbanisty. Według obecnych regulacji, aby wykonywać jego zadania, wystarczy legitymować się odpowiednim wykształceniem. Osoby te podejmują się bardzo różnorodnych zadań, które trudno byłoby ująć w ramy prawne. Nie wszystkie będą się więc ubiegać o nadanie uprawnień, które powinny być wymagane jedynie w odniesieniu do osób, które odpowiadają za całokształt prac nad aktem planowania przestrzennego (generalni projektanci planów, studiów uwarunkowań czy innych aktów planowania przestrzennego).

Uzyskanie uprawnień urbanistycznych winno być warunkowane odpowiednim wykształceniem, przygotowującym przyszłego urbanistę do wykonywania zawodu, a w szczególności do podejmowania decyzji przestrzennych. Umiejętność tę można posiąść jedynie przez praktykę, zdecydowanie niewystarczające jest opanowanie jedynie strony teoretycznej czy prawnej zagadnienia. Konieczne jest stałe doskonalenie umiejętności i poszerzanie wiedzy. Uregulowania wymaga jednak zakres i sposób doskonalenia zawodowego, w tym powierzenie prowadzenia szkoleń instytucjom i zespołom o odpowiednim doświadczeniu oraz standardzie naukowym i dydaktycznym.

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl