Filozofia pojęć technicznych (111). Lufa


29-08-2017 17:39:42

Broń palna lufowa jest największym nieszczęściem ludzkości. Jeśli nie liczyć ofiar zarazy, uśmierciła najwięcej ludzi. Nie zachęca nieprzyjaciela do porozumienia i zgody, wspólnego uznania dla rycerskości i honoru, tylko kaleczy i zabija. Lufa kojarzy się więc złowrogo, chociaż słowo pochodzi od niemieckiego luft, czyli przewiewu, pierwotnie związanego z pożyteczną właściwością domowego paleniska. Wynalezienie jej było nieuchronne, gdyż pewien poziom rozwoju technologii wręcz narzucał takie rozwiązanie.

Niektóre inne rodzaje broni, jak np. atomowa, wcale nie wynikały z aktualnego poziomu techniki, nie musiały powstać w ogóle. Zostały wymyślone przez wybitnych uczonych na zlecenie wymuszone przez polityków i wojskowych. Nie wiadomo, kto pierwszy wpadł na pomysł lufy z metalu do miotania pocisków, ale musiał być związany z wojskowością, obeznany z pierwszą prochową bronią miotającą, wynalezioną w X w. w Chinach. Była to lanca ognista, osadzony na drągu niezdarny pojemnik, do którego wrzucano proch i kamienie oraz resztki ceramicznych skorup. Najstarsza broń lufowa, którą do dziś można oglądać, armata sporządzona w okolicach Harbinu pochodzi z 1288 r.

Pierwsze lufy europejskie to bombardy o wielkim kalibrze, kształcie lekko stożkowym, odlewane z brązu na zasadzie fałszywego modelu, podobnie jak dzwony. Metoda była pracochłonna: na obrotowy, wyprofilowany drąg nawija się słomiany powróz, następnie kilka warstw gliny do uzyskania odpowiedniej grubości fałszywego modelu, jego powierzchnię smaruje się obficie sadłem pomieszanym z olejem jako izolację, po czym powstaje właściwa forma z „masy formierskiej" - mieszanki tłustej gliny, włosia i suszonej końskiej mierzwy. Umieszczenie w niej uchwytów, ozdób, otworów czy oznakowań było prawdziwą sztuką. Formę z zewnątrz wzmacniano prętami i obręczami. Po stwardnieniu gliny można było wyjąć „fałszywy model". Kiedy odezwały się pierwsze działa i pierwsze dzwony, ludzie usłyszeli po raz pierwszy potęgę techniki.

W Europie pierwsza wzmianka o użyciu armat dotyczy bitwy pod Crecy w 1346 r. między Anglią i Francją w czasie wojny stuletniej. W Polsce kronika Janka z Czarnkowa podaje, że w 1383 r., kiedy ziemianie szturmowali zbuntowane miasto Pyzdry, niejaki Bartosza, puszkarz, wypalił w podwójną bramę tak skutecznie, że uśmiercił po drugiej stronie proboszcza Mikołaja. Pocisk był kamienny, podobnie jak stosowane pod Grunwaldem. Później do użytku weszły ręczne puszki strzelające kulami ołowianymi i hakownice, ręczne armatki zahaczane o podporę, by osłabić odrzut przy wystrzale. Rekord kalibru Car-puszki z 1568 r. (890 mm) pobił dopiero amerykański moździerz Little David (914 mm) z 1945 r.

Rusznikarze, zanim poznali II zasadę dynamiki Newtona, już zdążyli zauważyć, że pęd pocisku rośnie tym bardziej, im dłużej działa ciśnienie gazów prochowych, a więc im dłuższa jest lufa. Epoka przemysłowa dorzuciła technologie wiercenia luf w długim pręcie, spiralno-stożkowego nawijania na rdzeniu płaskownika ze skuwanej stali, zgrzewania spiralnie zwiniętego pręta ze skuwaniem z tzw. stali dziwerówki. Znaczenie gwintowania otworu dla nadania pociskowi ruchu wirowego odkryto w końcu XV w., lecz upowszechniło się dopiero w dobie broni odtylcowej i pocisków z płaszczem mosiężnym lepiej współpracujących z gwintem, produkowanych maszynowo. Dziś lufa musi spełniać coraz bardziej wyszukane wymogi, jak choćby lufa pocisków podkalibrowych ze zubożonego uranu o prędkości 6,5 tys. km/h, 5-krotnie przekraczających prędkość dźwięku, a więc o ogromnej energii.

Era luf właśnie dobiega końca - pojawiają się pierwsze generacje broni laserowej, niszczącej natychmiast i bezgłośnie.

Zygmunt Jazukiewicz

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl