Nauka - innowacje

GMO - za czy przeciw?

Danuta Grygierczyk, Małgorzata Juszko-Piekut

Na temat organizmów modyfikowanych genetycznie (GMO) mówi się w Polsce więcej złego niż dobrego. Tymczasem pozostałe kraje Unii Europejskiej mają do GMO stosunek realistyczny, a w USA laboratoria nie zwalniają tempa.

Zacznijmy od tego, iż skrót GMO (genetically modified organism)oznacza organizm modyfikowany genetycznie dzięki zastosowaniu metod inżynierii genetycznej. W organizmie tym następuje zmiana materiału genetycznego nie zachodząca w warunkach naturalnych w wyniku rozmnażania czy naturalnej rekombinacji.

CO TO JEST?

Pierwszą rośliną transgeniczną był tytoń (1984 r). W większości GMO to rośliny będące surowcem do produkcji żywności. Zwierzęta transgeniczne są w mniejszym stopniu pozyskiwane jako baza pokarmowa, służą raczej do produkcji białka o właściwościach leczniczych. Białkami tymi są: antytrypsyna, czynnik krzepliwości krwi, erytropoetyna, interferon, hormon wzrostu, insulina ludzka.

Organizm modyfikowany genetycznie zawiera obce geny pochodzące z innego organizmu. Inżynieria genetyczna to dział genetyki molekularnej, który dzięki swym technikom umożliwia manipulowanie w cząsteczce DNA. Użyte do tego celu enzymy restrykcyjne pozwalają wyciąć w specyficznym dla siebie miejscu fragmenty DNA (geny) z jednego organizmu i przenieść je do drugiego. Przeniesienia genu (transgenu) dokonuje się za pomocą wektora. Są nimi najczęściej bakterie lub wirusy. U bakterii dzięki plazmidowi (cząsteczka DNA) przenosi się dany transgen z komórki do komórki. Tak powstaje za pomocą wektora organizm transgeniczny. Znane są też metody bezwektorowe. Organizmami transgenicznymi mogą być bakterie, rośliny i zwierzęta.

Trzy metody modyfikacji genetycznej:
  • zmiana aktywności genów występujących w danym organizmie;

  • wprowadzenie do organizmu dodatkowego jego własnego genu, co zwielokrotnia pożądaną cechę;

  • wprowadzenie do organizmu "macierzystego" genu obcego pochodzenia.

Jeśli do organizmu macierzystego wprowadzimy gen obcego pochodzenia, to powstają organizmy nieistniejące w naturze. Dzięki tej metodzie można uzyskać np. soję o smaku orzeszka ziemnego, świecący tytoń, sałatę produkującą przeciwciała na WZW typu B, ryż wytwarzający witaminy A i C, pomidora czy ogórka z genem taumatyny (słodzik powszechnie stosowany w USA).

Modyfikacja roślin uprawnych ma przede wszystkim na celu uodpornienie ich na: działanie niekorzystnych warunków środowiska, choroby wirusowe, bakteryjne, grzybice, herbicydy czy owady. Takie rośliny transgeniczne są już uprawiane na 50 mln ha.

CO ZA?

Modyfikowane genetycznie organizmy to poprawa cech jakościowych: opóźnienie dojrzewania owoców, ich trwałość, lepsze mięso i mleko. Mają one też większe wartości odżywcze. Są bogate w dodatkowe witaminy, mikroelementy, białko, poprzez wzrost zawartości suchej masy wzrasta synteza skrobi (pomidory), większa zawartość glutenu w pszenicy poprawia jakość mąki. Następuje poprawa cech organoleptycznych roślin: intensywny zapach, wybarwienie i nowe kolory kwiatów, lepszy smak i aromat kawy. Modyfikacje mają również na celu wytworzenie białek wykorzystywanych jako leki - bioreaktory. Uodparniają na choroby wirusowe, bakteryjne, owady, herbicydy.

Konkretne korzyści wynikające dla konsumentów to: pomidor o niższej zawartości wody, ziemniak odporny na stonkę ziemniaczaną, słodka kukurydza, sałata odporna na mróz, rzepak i buraki o korzystnym składzie kwasów tłuszczowych.

Głównym założeniem twórców roślin transgenicznych było zmniejszenie kosztów uprawy oraz ograniczenie często stosowanych przez rolników pestycydów. A więc także ekolodzy powinni chwalić GMO. Jednak np. produkowane przez te rośliny toksyczne białko może zabijać nie tylko żerujące na nich szkodniki, ale wydalane do środowiska powoduje jego degradację. Podobnie ma się z herbicydami, które stosowane w dużych ilościach niszczą organizmy żyjące w glebie. Tak więc powstają rośliny będące pokarmem przesyconym środkami chemicznymi. Uprawy transgeniczne miały także zmniejszyć liczbę głodujących. Narastające kontrowersje wokół GMO zmieniły jednak entuzjastyczne prognozy.

CO PRZECIW?

Przeciwnicy GMO też mają swoje poważne argumenty. Stosowanie wbrew zakazom genów oporności na antybiotyki jako genów pomocniczych; może spowodować uodpornienie się na antybiotyki flory bakteryjnej przewodu pokarmowego konsumentów. Wprowadzenie upraw transgenicznych, czyli monokulturowych, staje się zagrożeniem dla istniejącej w środowisku bioróżnorodności, stanowiącej zabezpieczenie żywnościowe, która pozwala na adaptację do zmian środowiskowych. Produkowane przez rośliny transgeniczne toksyczne białko jest silnie alergizujące; wbrew zakazom jego obecność stwierdzono w produktach dla dzieci (Gerber/Novartis), chipsach, kukurydzy StarLink Pyłki roślin modyfikowanych (zawierające alergeny) mogą krzyżować się z normalnymi roślinami, umożliwiając przeniesienie niektórych niepożądanych genów, wywołując nieoczekiwane efekty, np. powstanie superchwastów, dzięki genom oporności na pestycydy. Człowiek jako potencjalny konsument organizmów transgenicznych jest w dużej mierze narażony na procesy niepożądane w jego organizmie (może spowodować zakłócenie w funkcjonowaniu istotnych dla życia organizmu genów).

Przedstawione tu w sposób skrótowy niektóre aspekty za i przeciw organizmom transgenicznym nie odpowiadają na pytanie czy słuszne było ich stworzenie. Brak jednoznacznych dowodów negatywnych dotyczących GMO nie oznacza ich całkowitej neutralności. Każdy z nas musi zadać sobie to pytanie i sam na nie odpowiedzieć .

Jednak 300 mln osób na świecie spożywa żywność transgeniczną mimo sprzeciwu organizacji ekologicznych, w tym Greenpeace. Jako zagrożenie dla życia ludzi podaje ona: toksyczność, wzrost ryzyka zachorowania na nowotwory i alergie. Są także przeciwni uwalnianiu do środowiska żywych organizmów transgenicznych, takich jak materiał siewny czy sadzeniaki. Rozprzestrzeniając się, w konsekwencji mogą wyprzeć uprawy ekologiczne, prowadząc do nieodwracalnych skutków. Bez długotrwałych i dokładnych testów nie można jednoznacznie stwierdzić, czy zmodyfikowane pożywienie jest w pełni bezpieczne.

Autorki są pracownicami Śląskiej Akademii Medycznej w Gliwicach